Aby korzystać z zawartości forum należy się zarejestrować TUTAJ
Ten aplet jest widoczny tylko dla niezarejestrowanych użytkowników! :-)
Rejestrując się na forum uzyskujesz m.in. rabaty na cygara u forumowych partnerów (sklepy cygarowe). Zapraszamy!

Cigar Aficionado
autologowanie:
Witaj na forum Cigar Aficionado! Aby uzyskać pełny dostęp zaloguj się lub zarejestruj.


Poprzedni temat «» Następny temat

Tagi tematu: aficjonado, naszych, tworczosc

Twórczość naszych aficjonado
Autor Wiadomość
Don Alej
[Usunięty]

Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

No, jedźmy z tym koksem ...

Limeryk, nierytmiczny nieco, o jednym kołku. Lub, jak kto woli, drągu. W Morągu ...

Puro, w gminie Morąg,
Paliło się jak drąg ...
Źle zwiniente
Totalmente!
Skumbrie w tomacie pstrąg ...


:cigar:
 
 
radeqm
Aficionado



Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 550
Otrzymał 7 piw(a)
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Źle rozumie....

:-P



r
_________________
"Problem ze światem polega na tym, że zawsze jest o jednego drinka do tyłu"
/Humphrey Bogart/
 
 
Bruno
[Usunięty]

Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Co Twoim zdaniem źle zrozumiałem? No co? Coś Ty sie Radek ostatnio zgryźliwy zrobiłeś strasznie, wyluzuj chłopie.
 
 
Don Alej
[Usunięty]

Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Bruno.
Radek, raczej, nie wyglada mi na spiętego. Wręcz przeciwnie.
Może, bierzesz go, po prostu, zbyt dosłownie?

:cigar:
 
 
radeqm
Aficionado



Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 550
Otrzymał 7 piw(a)
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Bruno napisał/a:
Co Twoim zdaniem źle zrozumiałem? No co? Coś Ty sie Radek ostatnio zgryźliwy zrobiłeś strasznie, wyluzuj chłopie.



Jęzorka wywalonego nie zauważył?

O zgryźliwość raczej innych posądzam :-)



r
_________________
"Problem ze światem polega na tym, że zawsze jest o jednego drinka do tyłu"
/Humphrey Bogart/
 
 
Bruno
[Usunięty]

Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Zauważył, zauważył ... jęzor i litery też. A Radek powinien tu wierszem pisać, bo to dział taki własnie jest (on do mnie w 3 osobie - to ja też :razz: ). I mimo, że niby Offtopic to Mod te wszystkie dyskusje prozą wywali :palacz:
 
 
radeqm
Aficionado



Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 550
Otrzymał 7 piw(a)
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Bruno prozy do szeroko pojętej twórczości nie zalicza?



;-)


r
_________________
"Problem ze światem polega na tym, że zawsze jest o jednego drinka do tyłu"
/Humphrey Bogart/
 
 
szpooler
Aficionado



Obecności na FOSCA: 2
Wiek: 32
Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 533
Otrzymał 14 piw(a)
Skąd: Cieszyn/Kraków
Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

Nad gówienkiem lata mucha
chce tam usiąść lecz wiatr dmucha
więc kupiła se parawan
lecz gówienko zabrał pawian

Radek, lepiej? :P Myślę, że twórca Ci znany ;)
_________________

 
  mój status
 
radeqm
Aficionado



Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 550
Otrzymał 7 piw(a)
Skąd: Katowice
Wysłany: Wto 12 Sie, 2008   

(P.Frau)- Czesio a ty kim będziesz?
(czesio)-piosenkarzem
(P.Frau)- a co będziesz śpiewał
(czesio)-yy... gożkie żale



:-D
_________________
"Problem ze światem polega na tym, że zawsze jest o jednego drinka do tyłu"
/Humphrey Bogart/
 
 
Bruno
[Usunięty]

Wysłany: Śro 13 Sie, 2008   

Cytat:
Bruno prozy do szeroko pojętej twórczości nie zalicza?


Bruno zalicza, ale odróżnia prozę o walorach artystycznych od kolokwializmów oczywiście. Wypowiedzi ostatnie kolegi Radeqma można zaliczyć do twórczości, ale baaardzo szeroko pojętej i raczej tzw. "radosnej".
 
 
radeqm
Aficionado



Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 550
Otrzymał 7 piw(a)
Skąd: Katowice
Wysłany: Śro 13 Sie, 2008   

Bruno napisał/a:
Cytat:
Bruno prozy do szeroko pojętej twórczości nie zalicza?


Bruno zalicza, ale odróżnia prozę o walorach artystycznych od kolokwializmów oczywiście. Wypowiedzi ostatnie kolegi Radeqma można zaliczyć do twórczości, ale baaardzo szeroko pojętej i raczej tzw. "radosnej".



Bruno, tak radośnie: miłego wieczoru!!!



r
_________________
"Problem ze światem polega na tym, że zawsze jest o jednego drinka do tyłu"
/Humphrey Bogart/
 
 
Don Alej
[Usunięty]

Wysłany: Czw 14 Sie, 2008   

Limeryk o pewnej lasce. Z okolic Gibraltaru ...


Pewna laska, z Costa de la Luz,
Pali wyłącznie torpedo +.
Nie weźmie corony!
Ktoś tym jest zgorszony?
Na Onecie raz był taki news.


:cigar:
 
 
Don Alej
[Usunięty]

Wysłany: Pią 19 Wrz, 2008   

Limeryk leczniczy.
Z dedykacją dla lekarzy - nuż co złego się zdarzy ... (w Camacho Jericho Robusto odpukane! ;-) )


Raz pewnego frustrata, z Alzacji,
Cygarowej poddano kuracji.
Kompletnie nie pomagało
Wypalał, bowiem, za mało,
Zalecanych nie trzymając się racji ...


:cigar:
 
 
drinks
Aficionado
fan Ronnie O'Sullivana



Obecności na FOSCA: 10
Wiek: 50
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 718
Otrzymał 19 piw(a)
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 19 Wrz, 2008   

super, juz myślałem, ze twoja wena poszła sobie i nie poczytamy kolejnych kawałków
:cool1:
 
  mój status
 
Don Alej
[Usunięty]

Wysłany: Pią 19 Wrz, 2008   

Eeee, czasowo tylko przebywała w Alpach. Na wakacjach była ...

:cigar:
 
 
radeqm
Aficionado



Dołączył: 20 Cze 2007
Posty: 550
Otrzymał 7 piw(a)
Skąd: Katowice
Wysłany: Pią 19 Wrz, 2008   

Czegoś mi ostatnim czasem brakowało... już wiem czego :-D


pozdr!


r
_________________
"Problem ze światem polega na tym, że zawsze jest o jednego drinka do tyłu"
/Humphrey Bogart/
 
 
Winston Churchill
Aficionado



Obecności na FOSCA: 10
Wiek: 43
Dołączył: 17 Gru 2006
Posty: 790
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 20 Wrz, 2008   

..nooo, wreszcie humor powrocil
_________________
https://womai.pl/
 
  mój status
 
Don Alej
[Usunięty]

Wysłany: Nie 21 Wrz, 2008   

Limeryk owalnogabinetowy o pewnym, znanym, profanie ...


Pewien facet, w Północnej Ameryce,
Cygaro raz, potrzymać, dał Monice.
Za profanację cygara,
Piekielna spotka go kara,
No chyba, że się skończy na krytyce ...


:cigar:
 
 
pc
Nowicjusz



Wiek: 41
Dołączył: 20 Lis 2008
Posty: 18
Skąd: Poznan
Wysłany: Czw 20 Lis, 2008   

To ja wstawię coś dłuższego :)

Havana



I oto jest ten dzień i ten oddech kojący nerwy po nieprzespanej nocy. Zza zasłony okna wyglądającego na szumiącą przystań, słyszę fale i bełkot albatrosów polemizujących nad nadpsutą rybą.

Uszy jeszcze drżą od zeszło-nocnej zawiniętej w rytmy przygody.

Jestem tu, jest ciepło, chodź to jak mniemam wczesny ranek.

Spod ciężkiej powieki wita mnie słońce z nadzieją na dobry dzień atakując zmysły gorzkim smakiem dobrego kubańskiego cygara i po-whiskey’owym szmerem w lewej półkuli.

Jeszcze kilka oddechów, oglądam sufit, łapię delikatne powiewy wiatru zza okna.

Spocone ciało i zmięte prześcieradło pod którym spałem wydaje mi się teraz tak osobiste…

Znów oddycham. Gdzie ja... a jednak wiem, dobrze… Butelka odkręcona, korek… Nie mam siły wstać. Poczeka.

Starając się delikatnie przeciągnąć zauważam na swoim ramieniu czerwony ślad. Pachnie znajomo.

To element pamiątki tego co wydarzyło się minionej nocy… To miasto, to miejsce, jest jak sen. Nie pamiętam go dobrze ale wiem, że był wyjątkowy. Jak ona, jej głos, skóra, ruch jakim wprawiała w zakłopotanie podłogę i sufit, ludzie mdleli. Dzieci się śmiały.

Znów się zapominam... nic mnie nie goni, czas jest moim sprzymierzeńcem, nie brak mi niczego…

- Woda - dla niej wstanę, aby opaść po kilku łapczywych łykach bezwładnie na łóżko i wtulając twarz w dłonie oparte na obolałych kolanach zastanowić się nad porządkiem rzeczy…

Co się stało? Gdzie zerwałem jaźń… Wracają migawki, zdjęcia … mgła opada.

Jej oczy zza cygarowego dymu wyłoniły się niczym spojrzenie dzikiego kota spotkanego nocą w dzikiej Amazonii.

Kiedy sięgnę pamięcią do moich młodzieńczych wyobrażeń i fantazji widzę właśnie te oczy, jako uosobienie dzikości i pełnej kontroli jednocześnie.

Wracam do niej.

Ta noc… coś niesłychanego. Cały dzień poprzedzający ubiegły wieczór spędziłem wędrując długim piaszczystym wybrzeżem. Smakowałem słońca, ziemi, oglądałem ludzi. Łapałem szczere uśmiechy tubylców i rozkoszowałem się spowolnionym upływem czasu. Tu czas zatrzymał się jak w stojącym zegarze mojej kochanej babci. Stał w salonie i stał... zawsze wskazywał za 5 dwunastą. Kochałem babcię.

Poczułem, że i w tym miejscu mogę się rozkochać bez pamięci. Każdy zapach mimo że nowy zdawał się zawierać chemiczny skład konieczny od tej chwili do podtrzymania moich funkcji życiowych. Oddychałem, głęboko… czułem coś jeszcze… ale to przyszło do mnie dużo później.

- Pelikany mnie fascynują, Klaudia opowiadała mi o nich kiedy widziałem się z nią zeszłego lata, uśmiechnąłem się w myślach do niej.

Oczy parzyły na mnie najpierw chłodno, nie zwyczajnie, ponieważ nie sposób było patrzeć normalnie „takimi” oczami, jednak nie było w tym patrzeniu nadzwyczajności. Były lekko znudzone, piękne, czarne, kocie, lekko skośne skierowane ku górze.

Kiedy zauważyły moje zainteresowanie w jednej chwili skryły się za kurtyną długich czarnych włosów. Tłum napierał na bar, a ja niesiony ich naciskiem przemieściłem się o kilka stóp w kierunku orkiestry, jednocześnie pozostawiając moje Mochito pachnące świeżą Yerba Buena.

Muzyka, wszechogarniające tępo kubańskich rytmów.

Muzycy grają z serca, duszy.

Instrumenty… to wszystko zadziałało jak magia.

Drinki tonęły w moim przełyku poganiane ciepłem tańczących ciał i tempem melodii.

Ciało poruszało się samo.

Stojąc tańczyłem - Niebywała euforia doznań.

Starsze małżeństwo w miłosnym i szczerym uścisku majestatycznie poruszało się do rytmów Son patrząc na siebie z szacunkiem i miłosnym uśmiechem w oczach.

Poczułem szarpanie za koszulę. W tłumie dostrzegłem bardzo chudą tajemnicza postać która nie tańczyła.

Facet ubrany był jak miejscowy, luźna guayabera, szelki ciemne okulary i kaszkiet. Twarz spalona słońcem, siwe przerzedzone wąsy i braki w uzębieniu. Krzyczał do mnie coś po kubańsku jednocześnie drugą ręką wymachując przygasającym cygarem.

Nic nie rozumiałem, a on wciąż krzyczał i szarpał mnie za rękaw. Wreszcie wskazał palcem w stronę tłumu.

To była Ona. Kiedy wyłoniła się z pośród innych bawiących się par szarość tłumu i zasłonę półmroku rozświetliła jej czerwona sukienka. Tańczyła, sama, ale jakby lewitowała nad parkietem. Oniemiałem. Widziałem już w swoim marnym krótkim życiu wiele tancerek, doskonale tańczących, ale… ona wyglądała tak cudownie w każdym swoim geście..

Galopujący koń, aksamitna flaga na wietrze, górski strumień i rwąca rzeka, kalejdoskop wrażeń.

Sięgnąłem po drinka. Zatopiłem w nim usta by ocucić nieco zmysły i schłodzić w lodzie trudne do ukrycia podniecenie. Odwróciłem się plecami do tańczących i próbowałem dostać do baru po powtórkę. Coś mnie zatrzymało.

Poczułem delikatny, jednak zdecydowany uścisk na prawym ramieniu, odruchowo odwróciłem się i zamarłem. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Tłum rozstąpił się umożliwiając nam przejście by po chwili znaleźć się na samym środku Sali. Bez słowa, otoczeni tuzinami zmieszanych spojrzeń weszliśmy sobie wprost do oczu. Zobaczyłem w nich spokój i opanowanie smagane płomieniami dzikiego temperamentu. Muzyka nagle przycichła, wokalista poluzował krawat pod szyją i po kilku słowach zaczął śpiewać. Wraz z min uderzyła orkiestra. Czułem się jak w tunelu między niebem a piekłem… bałem się a jednocześnie cieszyłem tą chwilą. Ruszyliśmy… salsa, porwała nas. Bez reszty.

Widziałem kiedyś jak stado ptaków zmagając się z silnym wiatrem szybowało po niebie zachowując swój geometryczny kształt. Wiatr w przebiegłości sprytu swego, jak melodia tancerzowi, próbował mieszać szyki. Klucz leciał dalej, niestrudzenie, nie dał się złamać w najmniejszym stopniu. Był monolitem w swoim zgraniu. Czułem się przy niej jak ptak. Lecieliśmy.

Zaczęliśmy rozmawiać, śmiać się i śpiewać.

Znów taniec, śmiech, opowieść i rum.

Trwało to niemal wieczność, czas stał, my biegliśmy.

Nagle mocno chwyciła mnie za przedramię i wciskając mi w dłoń swojego drinka odwróciła się i wybiegła. Zdezorientowany przeciskając się przez zgromadzony u wejścia motłoch wydostałem się na ulicę. Nie było czerwonej sukienki…

W uszach ustały wszelkie dźwięki. Chłód ulicy i blask latarni określił powagę nocy. Ogarnęła mnie cisza i jak kawałek niezgrabnego metalu olbrzymi magnes przybił mnie do chodnika. Leżałem z ustami wywiniętymi na kamieniach ostatkami percepcji smakując obcą ziemię.

Coś mną wreszcie wstało.

Hotel przyjmując mnie w swoje objęcia nie pytał o wiele. Był wyrozumiały i dyskretny. Drzwi nie stawiały oporu.

Łóżko przyjęło mnie jak kochająca matka niepoprawne dziecko. Spałem krótko, mocno.

Teraz woda, dłonie wiatr… Wspomnienia…?

Starając się odcedzić jawę od mary zapadam się w niej ponownie tracąc świadomość.

Czy aby na pewno tym razem już śnię? Czy dowiem się gdy przebudzę?
 
 
Mark Twain
Nowicjusz



Wiek: 40
Dołączył: 09 Maj 2008
Posty: 43
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Gliwice
Wysłany: Pon 24 Lis, 2008   

Limeryków ja nie kumam,
Bajek też nie umiem pisać,

Za to mam swego Ashtona,
I zapalę se go dzisiaj :P
 
 
Reklamator

Wysłany:    Reklama

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odpowiedzi Ostatni post
Brak nowych postów Te wspaniałe usługi naszych doskonałych kurierów...
...czyli ludzie ze słabymi nerwami nie wchodzą do tego tematu.
szpooler Full offtopic 15 Czw 27 Lis, 2008
FlyingViro

Strona ma charakter hobbystyczny i informacyjny. Przeznaczona jest dla osób powyżej 18 roku życia.

Palenie szkodzi zdrowiu!
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 17